Władze komunistyczne (w latach 1944-89) zamordowały tysiące Polaków. Nie miało przy tym znaczenia kogo zabijano, bito lub komu złamano życie. Istotna była obrona zbrodniczej ideologii, radzieckiej hegemonii w Europie Środkowo-Wschodniej oraz pozycji tych, którzy za judaszowe srebrniki postanowili wiernie służyć okupantowi. Wrogiem mógł stać się każdy, wystarczyło znaleźć się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. Tak stało się w przypadku brata mieszkanki Lędyczka - pani Stefanii Polechońskiej
Gmach złotowskiego ratusza ma również swoją czarną historię. Na przykład nieznana jest dokładna liczba osób, które straciły w nim życie w okresie stalinizmu. Takie przypadki z pewnością jednak miały miejsce. Dowodzi tego chociażby zabójstwo ciężarnej kobiety i jej męża w 1946 roku. Sprawcą zbrodniczego czynu był funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa w Złotowie.
Czy, gdzie i kiedy miały miejsce zbrodnie komunistycznej bezpieki na ziemiach powiatu złotowskiego? Obecnie tylko na jeden człon tego pytania można udzielić precyzyjnej odpowiedzi. Tak, wyznawcy Marksa także w tej części Polski zapisali swoje zbrodnicze karty. Kwestią otwartą pozostaje natomiast określenie czasu i miejsca dokonania tego rodzaju czynów.