Niespodziewanie wielkie emocje wywołała sprawa dekomunizacji przestrzeni publicznej. Dało się to także zauważyć w naszym regionie. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Złotowie, radni niemal jednomyślnie wyrazili swój sprzeciw! To smutne, bo przecież wystarczy nieco wiedzy i troszkę wrażliwości, by usuwanie oznak komunizmu uznać za bezdyskusyjną powinność.
Na początku ważne wyjaśnienie. Mam głęboki szacunek wobec żołnierzy, którzy nie zdążyli do Andersa. Walczyli na froncie wschodnim, w większości przypadków (w ich przeświadczeniu) bili się za wolną Polskę (nie dotyczy to oczywiście polskojęzycznych sowietów). Wielu patriotów, którzy nie zdążyli do Andersa wstępowało także do antykomunistycznego podziemia (m.in. z powodu faktu, że byli świadkami sowieckich zbrodni na "wyzwalanych" Polakach). Historia zna setki takich przykładów.
Pierwszy z brzegu to kapitan Emil Cupryś, który bił się o Złotów w styczniu 1945 roku. Zdezerterował i związał się z grupą podobnych do siebie osób. Mowa o organizacji, która nosiła nazwę Żandarmeria Polowa Wojska Polskiego. Działali niemal analogicznie do filmowego pułkownika Kwiatkowskiego. Na przykład chronili ludność cywilną przed gwałtami, grabieżami oraz mordami, których powszechnie dopuszczali się sowieci na podbijanych terenach. W swoich zbiorach posiadam m.in. relację mieszkanki naszego regionu, która dzięki żołnierzom tej formacji uniknęła zbiorowego gwałtu.
Los kapitana Cuprysia był tragiczny. Wyrok śmierci, ucieczka z komunistycznego więzienia, wreszcie strzały z karabinów polskojęzycznych sowietów, które zakończyły młode życie dzielnego żołnierza. O tym także należy przypominać, bo polskojęzyczni sowieci mieli i mają swoje ulice w naszym regionie. Na szczęście ustawa dekomunizacyjna zmusza samorządowców do przeprowadzenia zmian. Przy okazji ma miejsce także znakomita lekcja historii. Radni przypominają bowiem o swoich korzeniach, własnych biografiach oraz wyborach życiowych w okresie komunistycznego zniewolenia. Dzięki temu dowiadujemy się, że w ich postawie nie ma przypadku, jest za to ciągłość pokoleniowa. Dlatego nie zaskakuje odrzucenie rotmistrza Pileckiego w Jastrowiu lub ks. Kardynała Wyszyńskiego w Złotowie. To przecież logiczne, że lokalne autorytety muszą bronić własnych życiorysów lub życiorysów swoich przodków. Nie da się tego zrobić z patronem Pileckim w tle, z patronem Żymierskim już tak.
Nie mogę pominąć jeszcze jednego wątku. Lokalne autorytety (wykreowane przez media i towarzystwo wzajemnej adoracji) bardzo często sięgają do tradycji Związku Polaków w Niemczech. Wydaje się jednak, że nie znają jego historii i jest to jedynie instrumentalne podejście. Prawdy Polaków stoją bowiem w oczywistej sprzeczności z dogmatami komunizmu, które na bagnetach przynieśli sowieci. Wiarą Ojców Naszych nie był przecież marksizm. Funkcjonariusz UB nie był Polakowi Bratem w Obozie Pracy MBP w Złotowie, który prowadzili polskojęzyczni sowieci (przebywały tam m.in. Marianna Boryczkowa, Zofia Mreda, Monika Rybarczyk oraz Weronika Rożek). Jesteśmy Polakami – nie mówił do Jana Brzostowicza złotowski ubek, który okładał go w Domu Polskim w Zakrzewie. Zasady: Co Dzień Polak Narodowi Służy nie stosował w praktyce np. śledczy Seredyński, którego kule przeszyły ciało ciężarnej kobiety w budynku obecnego Urzędu Miejskiego w Złotowie. Polska Matką Naszą, Nie Wolno Mówić o Matce Źle – nie mieli na sztandarach ludzie, którzy chcieli budować wspólną Europę (bez Ojczyzn!) na komunistyczną modłę. Oczywiście mógłbym przytoczyć dziesiątki innych przykładów. Paweł Jęsiek, miał miażdżone palce przez komunistycznych funkcjonariuszy., Jana Maćkowicza więziono w nieludzkich warunkach. Mógłbym opisywać jak rozbijano ściany w trakcie przeszukania mieszkania, bo tego rodzaju historia dotyczy także jednego z działaczy byłego ZPwN. Ponadto o ćwiczeniach (seria 120 przysiadów połączonych z biciem), które wykonywał inny. Rzecz w tym, że i tak to nie trafi do umysłu osób, które w 2018 roku będą robić sobie "sweet focie" z "ławeczką Domańskiego" w tle.
Dlatego nie będę przekonywał radnych i włodarzy miejskich ze Złotowa. Nie będę powoływał się na kolejne argumenty, w tym również prawne (na przykład, że Złotów nie został włączony w skład Państwa Polskiego w dniu 31 stycznia 1945 r., nie stało się tak nawet 8 maja, postanowienia międzynarodowe zaaprobowały za to zaanektowanie przez "sowieckich wyzwolicieli" Kresów Wschodnich II RP). Składajcie Państwo odwołania od decyzji wojewody. Składajcie do bólu. Wasze prawo w demokratycznym państwie.
Na koniec składam życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, wielu Łask Bożych.
Piotr Tomasz
dziennikarz, prawnik, emigrant
Osoba represjonowana w okresie rządów PO-PSL
Napisz komentarz
Komentarze